Ulica Szumana w Toruniu: Od średniowiecznego „winkla” do nowoczesnej arterii

Ulica Szumana w Toruniu: Od średniowiecznego „winkla” do nowoczesnej arterii

Dzisiejsza ulica Szumana w Toruniu to kluczowy element układu komunikacyjnego centrum. Łączy Wały gen. Sikorskiego z ulicą Warszawską, prowadzi ruch tramwajowy i samochodowy, przecinając teren dawnego szpitala wojskowego. Jej historia sięga jednak znacznie głębiej niż powojenne inwestycje drogowe – do czasów, gdy Toruń był twierdzą, a każdy metr ziemi musiał służyć armii.

Ulica przy murach: szopy, spichlerze i błoto

Historia tego traktu zaczyna się długo przed XIX-wiecznymi planami dzielnicy Wilhelmstadt. W średniowieczu dzisiejsza ulica Szumana nie była regularną drogą, lecz dziurawym traktem ciągnącym się wzdłuż murów obronnych Nowego Miasta. W starych dokumentach określana była krótko: „za murami”. Nie był to żaden salon miasta, lecz kraina drewnianych bud, spichlerzy i gospodarczych rupieciarni, które robiły za zaplecze dla handlarzy i rzemieślników z sąsiednich ulic. 

Namacalnym dowodem tej odległej przeszłości stał się remont nawierzchni przeprowadzony w 2007 roku. Spod ziemi wyszły wówczas duchy przeszłości – relikty średniowiecznych murów i baszt. Stały dokładnie w osi dzisiejszej ulicy Szumana, przypominając wszystkim niedowiarkom, że historia Torunia dosłownie leży tu pod Twoimi stopami.

Wilhelmstadt: Pruski dryl kontra marzenia o nowoczesności

W drugiej połowie XIX wieku na północno-wschodnim skraju Nowego Miasta zaczął się prawdziwy cyrk – teren, który dotąd był pustkowiem pod butem pruskiej armii, nagle stał się placem budowy nowej dzielnicy, czyli Wilhelmstadt. Kiedy w końcu przesunięto fortyfikacje i zasypano stare fosy, urbaniści dorwali się do desek kreślarskich, planując wszystko od linijki. Już w latach 1878–1883 rysowali proste jak strzała ulice, które miały połączyć Bramę św. Katarzyny z nowym mostem kolejowo-drogowym, dzieląc przy okazji tort między koszary, magazyny i cywilów. Ale rzeczywistość? To był jeden wielki chaos. Przez lata po zburzeniu murów ludzie musieli brnąć przez błoto i prowizoryczne trakty, a toruńska prasa regularnie wylewała pomyje na urzędników za tragiczne warunki komunikacyjne. 

Zanim ulica zyskała swojego patrona, w biurokratycznej rzeczywistości pruskiego Torunia funkcjonowała jedynie jako element technicznego kodu. Na inżynierskich planach mierniczego Böhmera oznaczono ją jako „Ulicę nr XV”. Była to jedna z pierwszych arterii nowej dzielnicy Wilhelmstadt, która wyłoniła się z chaosu prac niwelacyjnych. Już pod koniec 1886 roku, jako jeden z pierwszych traktów (obok sąsiedniej „szesnastki”, czyli dzisiejszej Warszawskiej), została oddana do ruchu z nową, utwardzoną nawierzchnią, tworząc kluczowe połączenie od dawnej Bramy św. Katarzyny w głąb miasta.

Kształtowanie się ulicy nie przebiegało jednak bez problemów własnościowych. Aby przeprowadzić trakt zgodnie z założeniami urbanistycznymi, magistrat musiał w 1900 roku odkupić pas gruntu od prywatnego właściciela – doktora Leona Szumana, którego posesja stała na drodze planowanej arterii. Równocześnie korygowano geometrię skrzyżowań: zdecydowano m.in. o ścięciu narożnej działki przy zbiegu z ulicą Jęczmienną, co miało poprawić widoczność i płynność ruchu w tym newralgicznym punkcie.

Ostateczną tożsamość ulica zyskała w grudniu 1896 roku, gdy w ramach wielkiej akcji porządkowania nazewnictwa w Wilhelmstadt, odcinek Friedrichstrasse przemianowano na Werderstrasse. Nazwa ta wpisywała się w ówczesny trend militaryzacji przestrzeni miejskiej, upamiętniając pruskiego generała Augusta von Werdera. Po odzyskaniu Niepodległości w 1920 roku przemianowano ją na ulicę Łazarza, aż w końcu w 1925 r. patronem został dr Szuman – ten sam, od którego miasto musiało wcześniej odkupywać grunt pod drogę, by na stałe wpiąć ją w miejski krwiobieg.

Cała ta zabawa w budowanie nowoczesnej dzielnicy odbywała się jednak w cieniu potężnej pruskiej twierdzy, co oznaczało wieczne kłopoty. Pruskie wojsko wtrącało się do wszystkiego. Chciałeś położyć bruk albo rurę kanalizacyjną? Zapomnij o prostych sprawach. Kiedy w 1893 roku dr Ludwik Szuman postawił klinikę i poprosił magistrat o utwardzenie jezdni, bo pacjenci grzęźli w mazi, usłyszał tylko, że teren należy do wojska i miasto nie ma tam nic do gadania. Te biurokratyczne przepychanki o to, kto ma zapłacić za rury i chodniki na terenach fortecznych, trwały latami, skutecznie zatruwając życie mieszkańcom i hamując rozwój cywilnego Torunia.

Dom rodziny Szumanów: Cywilny desant w sercu twierdzy

Kluczowym momentem dla rozwoju okolicy była inicjatywa dr. Leona Szumana. W 1891 roku, zmuszony ciasnotą dotychczasowego lokalu przy ul. Kopernika, zaczął budować nową klinikę u wylotu ulicy św. Katarzyny, na rogu ówczesnej Friedrichstrasse (która później stała się Werderstrasse, a dziś znamy ją jako ulicę Szumana). 

To nie była tylko nowoczesna klinika. Słuchaj uważnie, bo to ważne: dom rodziny Szumanów był pierwszym ukończonym prywatnym budynkiem mieszkalnym w całej nowej dzielnicy! Wyobraź sobie ten krajobraz: dookoła jeden wielki plac budowy, zasieki i koszary, a tu nagle wyrasta dom dra Leona Szumana. Stał się on symbolem przełomu – twardym dowodem na to, że cywile w końcu odzyskują przestrzeń, którą przez wieki trzymało za gardło wojsko.

W środku działy się rzeczy, o których innym się nie śniło: sale dla chorych, sala operacyjna, o której pisały gazety, zaplecze kąpielowe i kuchnia, a na drugim piętrze prywatny kwadrat właściciela. Rozwiązania techniczne? Czysty kosmos jak na tamte czasy: ogrzewanie sal z korytarza, żeby nie kurzyć pacjentom i nie rozsiewać zarazków, potężne doświetlenie i jasny podział na strefy „czyste” i techniczne. Całość wybudował mistrz murarski Konrad Schwarz, projektant sąsiedniej kamienicy pod numerem 7.

Gmach stał formalnie w „strefie twierdzy”, co oznaczało wieczne użeranie się z pruskim mundurem. Doktor Szuman pisał petycje do magistratu, żeby w końcu wybrukowali jezdnię i zrobili chodnik, bo dojazd do kliniki tonął w takim błocie, że chorzy mogli tylko pomarzyć o bezpiecznym transporcie. Odpowiedź urzędników? Krótka: „Teren podlega wojsku, my tu tylko sprzątamy, bez zgody komendy twierdzy nie możemy ruszyć nawet kamyka”. Takie same boje toczyły się o rury z wodą i kanalizację. Przypadek Szumana stał się nawet dyżurnym przykładem w radzie miejskiej na to, jak bardzo niejasny podział kompetencji między miastem a armią utrudnia życie zwykłym ludziom.

Klinika Szumana: Szpital, który leczył ciała i hartował polskiego ducha

Sercem budynku była słynna klinika Szumana. Uroczyście poświęcona 7 czerwca 1893 roku, szybko zyskała renomę w całej prowincji, a pacjenci walili drzwiami i oknami. Spójrz na liczby z pierwszych trzech lat (1893–1895): najpierw 133 chorych, potem 179, aż w końcu 202 osoby rocznie. Łącznie przez ręce Szumana w tym czasie przeszło ponad pół tysiąca ludzi – bez względu na wyznanie czy stan portfela. Robili tam wszystko: amputacje, trepanacje czaszki, wycinanie nowotworów i skomplikowane operacje kobiece. A najlepsze? Śmiertelność nie przekraczała kilku procent!

Ale dr Leon Szuman to nie był tylko gość od skalpela. Pod nosem pruskich urzędników kręcił polską konspirację, wspierał oświatę i kulturę, a jego dom był prawdziwą kuźnią polskości w mieście, które administracja chciała za wszelką cenę zgermanizować. Leczył każdego, ale sercem stał murem za polskim Toruniem. Jego postawa – miks nowoczesnej medycyny i twardego patriotyzmu – sprawiła, że klinika była cichym bastionem, którego Niemcy nie potrafili zdobyć. Ten etos przejęła jego córka, Wanda Szuman, która zamiast rzucać wielkie hasła, postawiła na konkret: edukację i opiekę nad najbiedniejszymi dzieciakami. To ona, bez zbędnej pompy, budowała fundamenty społeczności w II Rzeczypospolitej. Dom przy dzisiejszej ulicy Szumana to nie tylko miejsce, gdzie rodziła się nowoczesna medycyna, ale przede wszystkim punkt na mapie, gdzie hartowały się polskie charaktery.

Po II wojnie światowej budynek dalej służył ludziom, choć już inaczej – ulokowano tu Państwowe Liceum dla Wychowawczyń Przedszkolnych, które szkoliło kadry dla całego regionu. Dziś dawna klinika to „Hotelik w Centrum”. I choć goście śpią tam teraz spokojnie, architektura i położenie przy tej ruchliwej trasie wciąż przypominają o czasach, gdy był to symbol postępu i nowoczesnej historii Torunia.

Wojskowy szpitala na Szumana i wielka powojenna demolka

Teren, przez który w latach 1969–1970 przebito dzisiejszą trasę, to nie były jakieś tam nieużytki – to był obszar z długą i, co tu dużo mówić, ciężką wojskową historią. Wszystko zaczęło się po 1815 roku, kiedy Prusy przejęły miasto i zaczęły przerabiać je na potężną twierdzę. Wtedy to, w połowie lat 20. XIX w. wyrósł tutaj klasycystyczny Lazaret Garnizonowy, wzdłuż którego wytyczono uliczkę, którą do dziś znamy jako Zaszpitalną. Ale uwaga, żebyś się nie pogubił w tych szpitalach: ten XIX-wieczny kolos to nie to samo, co starszy budynek z 1794 roku. Ten pradziadek lazaretów był przyklejony do murów miejskich w pobliżu Bramy św. Katarzyny i mógł pomieścić setkę chorych. Później zrobili z niego biura (Garnison-Verwaltung), ale pech chciał, że stał on idealnie na środku dawnej ulicy przymurnej i późniejszej Werderstrasse. Przez dziesięciolecia ten budynek-zawalidroga blokował jakąkolwiek szansę na przelotową ulicę. Dopiero jego rozbiórka w latach 60. XX w. pozwoliła drogowcom rozwinąć skrzydła.

Zanim jednak wjechały koparki, teren szpitala wojskowego puchł dalej. Pod koniec XIX wieku przy dzisiejszej ulicy Dąbrowskiego postawiono nowy blok dla chorych. W 1969 roku zapadł wyrok: budujemy „małą obwodnicę staromiejską”. Aby połączyć Wały z Warszawską, trzeba było przeciąć teren szpitala na pół i zburzyć wspomniany gmach administracji z 1794 roku. Wojsko postawiło jednak twardy warunek: armia odda ziemię pod drogę, ale żołnierze nie mogą biegać do innych oddziałów przez tory tramwajowe.

Tajemniczy tunel na Szumana

Zgoda na poprowadzenie ulicy przez teren szpitalny uzależniona była od budowy podziemnego tunelu łączącego dwa bloki szpitalne. Prasa w grudniu 1969 roku jarała się, że jak tylko skończą kłaść płytki, to kładą tory i na wiosnę 1970 r. tramwaj numer „1” ma dzwonić pod oknami lekarzy. Ten tunel, oświetlony i wyłożony kafelkami, służył dekadami jako symbol paktu między miastem a mundurem. Choć zamknięto go ostatecznie w 2008 roku, do dziś rozpala wyobraźnię fanów historii Torunia i urbexu.

Ale to przebicie to nie była tylko lokalna fanaberia – to był ratunek dla całego centrum. Włączenie ulicy Szumana w ring wokół Starego Miasta pozwoliło w końcu wywalić tranzyt i tramwaje z ulicy Szerokiej i Królowej Jadwigi. Ciężkie wozy przestały w końcu trząść średniowiecznymi fundamentami, co radykalnie poprawiło życie mieszkańcom i zabytkom. Można powiedzieć, że była to spóźniona o prawie sto lat odpowiedź na lamenty toruńskiej prasy. Już w 1888 roku dziennikarze alarmowali, że na skrzyżowaniach przy Breitestrasse (Szerokiej) i jej przedłużeniach tworzą się dantejskie sceny – zatory dorożek, wozów i pieszych. Postulowano, aby odciążyć centrum, kierując np. cieżkie wozy z mięsem czy wozy pocztowe przez drogę biegnącą od dworca kolejowego (Toruń-Miasto), obok administracji garnizonu, przez ulice Jęczmienną (Gerstenstrasse) i Małe Garbary (Strobandstrasse).

Od zaplecza twierdzy do miejskiego ringu

Historia ulicy Szumana to Toruń w pigułce: od średniowiecznych murów, przez pruski dryl Wilhelmstadt, aż po nowoczesną arterię. To, co zaczynało się jako błotnisty trakt w cieniu murów i lazaretu, stało się kluczowym elementem życia miasta, a imię Leona Szumana, wybitnego toruńskiego lekarza i pioniera nowoczesnej chirurgii, na trwałe wpisało się w przestrzeń, której rozwój sam niegdyś zainicjował.

Autor: Marek Wieczorek

Na podstawie:

Allgemeiner Wohnungs-Anzeiger für die Stadt Thorn pro 1866, Thorn 1866
Allgemeiner Wohnungs-Anzeiger für die Stadt Thorn pro 1869, Thorn 1869
Thorner Adress-Buch für das Jahr 1876, Thorn 1876
Thorner Adress-Buch für das Jahr 1880, nebst Verzeichniss aller am hiesigen Orte befindlichen Militair-, königlischen und Civilbehörden, Thorn 1880
Thorner Adress-Buch für das Jahr 1884, Thorn 1884
Alphabetisches Einwohner-Verzeichniss der Stadt Thorn mit Vorstädten und der Gutsbesitzer des Kreises Thorn, Thorn 1887
Thorner Adress-Buch für das Jahr 1892, Thorn 1892
Adress-Buch der Stadt Thorn, Podgorz u. Mocker sowie des Landkreises Thorn für das Jahr 1897, hrsg. v. P. Kirsten, W. Jaskulski, Thorn 1897
Adress-Buch der Stadt Thorn und deren Vorstädte fur das Jahr 1900, Thorn 1900
Adressbuch nebst Allgemeinen Geschäftanzeiger von Stadt und Landkreis Thorn auf das Jahr 1904: mit einem Plan von Thorn und Umgebung
, Thorn 1904
Adress-Buch für Thorn Stadt und Land, Thorn 1908
Adress-Buch für Thorn, Thorn 1912
Einwohnerbuch von Thorn und Umgebung, hrsg. v. Verkehrsverein Thorn und der Buchdruckerei der Thorner Ostdeutschen Zeitung, Thorn 1919
Księga adresowa miasta Torunia wraz z Podgórzem i powiatem Toruń-wieś, Toruń 1923
Księga adresowa i informacyjna miasta Torunia, wyd. 2, oprac. Alfred Krzyżanowski, Toruń 1932
Księga adresowa miasta Torunia, Toruń 1936

Nowy spis ulic miasta Torunia – 1920
Strassenverzeichnis der Stadt Thorn [1940]

Mikulski Krzysztof, Przestrzeń i społeczeństwo Torunia od końca XIV do początku XVIII wieku, Toruń 1999
Praetorius Carl Gotthelf, Topographisch-historisch-statistische Beschreibung der Stadt Thorn und ihres Gebietes, Thorn 1832
Szuman Leon, Sprawozdanie z kliniki prywatnej chirurgiczno-ginekologicznej Dr. Leona Szumana w Toruniu za ubiegłe trzechlecie : (r. 1893-95), Toruń 1895

Nowości
Thorner Presse

https://kpbc.umk.pl/dlibra
https://toruntour.pl/5877/dom-rodziny-szumanow-torun

Metryczka ulicy

  • Długość: 250 m

  • Dzielnica: Wilhelmstadt (Przedmieście św. Katarzyny)

  • Dawne nazwy: Friedrichstrasse, Werderstrasse, Łazarza, Leona Szumana

  • Najważniejsze obiekty: dawna klinika dra Szumana ob. hotel, szpital wojskowy (poliklinika)