Wnętrze cerkwi przy ulicy Świętego Mikołaja w Toruniu z ikoną patrona i płonącą lampką oliwną

Święty Mikołaj na wygnaniu. Historia toruńskiej ulicy, która dawała piwo, a nie prezenty.

Święty Mikołaj na wygnaniu. Historia toruńskiej ulicy, która dawała piwo, a nie prezenty.

Jeśli myślisz, że Święty Mikołaj urzęduje w Laponii, to jesteś w błędzie. Jego prawdziwy adres to Mokre w Toruniu. Ale ulica Świętego Mikołaja to wcale nie aleja pełna światełek. To krótki, ślepy zaułek, który przez lata był… oficjalnie zamknięty.

Zapomnij o saniach i reniferach. Witaj na ulicy, gdzie zamiast fabryki zabawek działał browar, a zamiast elfów rządzili piwowarzy i robotnicy.

Nazwa: Zamknięta, Otwarta, Święta?

Dzisiaj dumnie wisi tu tabliczka ul. św. Mikołaja. Brzmi dostojnie, prawda? Ale spójrzmy w papiery. Przez większość swojej polskiej historii ta ulica nie miała patrona. Miała status. Nazywała się po prostu: ulica Zamknięta.

  • Za Kajzera (do 1920): Kirchstrasse (Kościelna). Prosto i logicznie, bo w sąsiedztwie znajdował się dom modlitwy należący do gminy staroluterańskiej.
  • II RP (1920-1939): Nasi urzędnicy spojrzeli na mapę, zobaczyli, że ulica donikąd nie prowadzi i nazwali ją Zamkniętą. Bez sentymentów.
  • Okupacja (1939-1945): Z pomysłem, czy bez — Niemcy przemianowali ją na Holstenweg. Czy była to złośliwa ironia, czy faktyczne nawiązanie do piwnych tradycji i browaru Holsten?
  • PRL (1945-1989): Wróciła stara, poczciwa Zamknięta.

W 2008 roku inicjatywę przejął ks. Mikołaj Hajduczenia. Proboszcz nie owijał w bawełnę: skoro przy ulicy stoi tylko jeden dom i cerkiew, to po co trzymać się nazwy „Zamknięta”? Przekonał Ratusz, że patron od pojednania Wschodu z Zachodem zasługuje na własny adres, i tak „ślepa kiszka” ustąpiła miejsca św. Mikołajowi.

Adres widmo: Gdzie się podział browar Kujasa?

Dzisiaj pod dawnym numerem 3 — czyli na obecnym parkingu przy bloku na Kordeckiego 6 — hula wiatr. Ale sto lat temu? Tu się dosłownie „warzyło” życie towarzyskie Mokrego! W miejscu, gdzie teraz parkujesz auto, stał Browar (wtedy Zamknięta / Kirchstrasse 3). Zamiast spalin czuć było chmiel, a zamiast mandatów rozdawano kufle.

Od 1894 roku rządził tu Friedrich Kujas, tytułowany w papierach Braunbierbrauereibesitzer. Brzmi dumnie, co? A to po prostu właściciel browaru piwa brunatnego – gęstego, „płynnego chleba”, który napędzał robotników z Mokrego. Nie był to byle szynkarz, tylko poważny biznesmen, który kręcił lody (a raczej warzył słód) na pragnieniu miejscowych. Braunbier to nie były jakieś wykwintne lagery dla paniczyków ze Starówki, tylko gęste, ciemne, słodkawe i – co ważne – tanie piwo. 

Krótko mówiąc: ten Braunbierbrauereibesitzer dostarczał podstawowe paliwo dla robotników z Mokrego. Szycha w dzielnicy.

Wyobraź to sobie: surowe, robotnicze Mokre. W powietrzu miesza się gryzący dym z pobliskiej odlewni żelaza Born & Schütze ze słodkawym zapachem słodu z Zamkniętej. Żar, sadza i piwo. Dziś po browarze nie ma śladu, a w miejscu, gdzie kiedyś bulgotały kadzie, teraz grzecznie parkują Toyoty.

Narożnik rozpusty i modlitwy

Ulica św. Mikołaja to ulica kontrastów. Z jednej strony mieliśmy sacrum, z drugiej – konkretne profanum.

Pod dzisiejszym numerem Podgórna 69 (róg św. Mikołaja) stoi cerkiew, ale na pocz. XX w. był to kościół ewangelicko-luterański, gdzie urzędował pastor Ernst Krampen.

Wystarczyło jednak przeskoczyć na drugą stronę, żeby trafić do królestwa Maxa Rüstera. Jego włości ciągnęły się głęboko, od głównego traktu aż do naszej ślepej uliczki. Oficjalnie wchodziłeś od Graudenzerstrasse 85 (a zanim w 1906 roku wciągnęliśmy Mokre do miasta – od Thornerstrasse 11).

Max nie był kaznodzieją, tylko rasowym Restaurateurem. Prowadził przybytek zwany Soldatenheim (Dom Żołnierza). Nie trzeba być detektywem, żeby zgadnąć, że wojacy chętniej zaglądali do Maxa na kufel, niż do pastora Krampena naprzeciwko na modły. Dopiero w latach 30. na tyłach coś się ruszyło z budową, ale parzysta strona św. Mikołaja do dziś świeci pustkami. Historia odeszła, został ugór.

Co zostało z tamtych lat?

Niewiele, ale ostały się dwa rodzynki. Pierwszy to dom pod numerem 3 – stary, poczciwy mur pruski. Stoi i patrzy, jak miasto się zmienia, a on trwa jak skała. Drugi to oczywiście cerkiew. Ten niemy świadek widział wszystko: i niemieckich żołnierzy wychodzących chwiejnym krokiem od Rüstera, i robotników Kwiatkowskiego, którzy w pocie czoła turlali beczki z ciemnym piwem.

A reszta? Reszta to bruk i tyły bloków przy Kordeckiego. Ale następnym razem, jak będziesz tam wciskać swoje auto w wolne miejsce, pomyśl przez chwilę: parkujesz dokładnie tam, gdzie kiedyś tętnił browar. I to jest dopiero historia godna Świętego Mikołaja.

Metryczka ulicy

  • Długość: ok. 80 m

  • Dzielnica: Mokre

  • Dawne nazwy: Kirchstrasse, Zamknięta, Holstenweg

  • Najważniejsze obiekty: cerkiew pw. św. Mikołaja, dom z muru pruskiego pod numerem 3

Mokre 1911 vs Dziś. Przesuń i zobacz różnicę. Nie było tu gęstych kamienic, lecz wolnostojące budynki z muru pruskiego. Tam, gdzie na starej mapie widzisz zabudowania browaru Kujasa, dzisiaj stoi współczesny blok mieszkalny.

Fragment planu Torunia z 1911 roku (dzielnica Mokre). Widoczna gęsta zabudowa przy dawnej Kirchstrasse (obecnie ulica Świętego Mikołaja) oraz Bergstrasse (ulica Podgórna).Współczesny widok satelitarny Google na dzielnicę Mokre w Toruniu. Obecny układ ulicy Świętego Mikołaja i parkingi przy ul. Kordeckiego w miejscu dawnej zabudowy z 1911 roku.

Autor: Marek Wieczorek